Szłam ciemną uliczką na przód, nie obracając się za siebie. Moje oczy były skierowane w jeden punkt, nie wiedziałam co to jest, ale maleńkie światło przyciągało mnie. Usłyszałam szept, rozejrzałam się, jednak na ulicy nikogo nie było. Przestraszyłam się, lecz ciągle szłam do przodu, tylko szybciej. Mój cel nie przybliżał się, jednak czym szybciej szłam tym bardziej się oddalał, a ja nie mogłam nic zrobić. Zaczęłam biec, nogi plątały mi się, a włosy przyklejone do czoła utrudniały widoczność. Poczułam ogromne zmęczenie, miałam poczucie, że z każdym krokiem robię się coraz cięższa.
- Nie rób tego, musisz zawrócić - usłyszałam głęboki męski głos, na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Przystanęłam i spojrzałam do tyłu, jednak nikogo tam nie było. - Oni cię teraz nie przyjmą, nie jesteś jeszcze gotowa. Zawróć. - w moich myślach zapanowała pustka i przerażenie. Rozpaczliwe szukałam kogoś lub czegoś. Poczułam, że po moich policzkach spływają łzy, a ciało trzęsie się z przerażenia.
- Nie! Nie mów mi co mam robić! - krzyknęłam jak najgłośniej umiałam - Muszę się tam dostać!
- Mylisz się kochanie, oni cię teraz nie przyjmą. Za wcześnie na to. Zawróć. - jego głos zabrzmiał trochę bardziej stanowczo, a echo ślepo niosło ostatnie słowo.
- Nie.. - powiedziałam po cichu, byłam pewna, że i tak to coś usłyszy co mówiłam. Zaczęłam biec jeszcze szybciej, jak nigdy w życiu. Nogi niosły mnie sprawiając, że nic nie czułam. Determinacja? Być może.
Nagle ktoś złapał mnie za łokieć sprawiając, że upadłam. Tylko nie na ziemie, w czyjeś ramiona - na pewno jakiegoś mężczyzny. Nie zdążyłam spojrzeć na jego twarz, ponieważ od razu mnie do siebie przytulił, czułam tylko jego mocno zaciśnięte ramiona i niesamowity zapach ziemi i mięty.
- Teraz nie odejdziesz, to jeszcze nie pora. - cicho szepnął mi do ucha, a ja poczułam, że spadam.
"Nie bój się" było ostatnimi słowami jakie usłyszałam.
Obudziłam się roztrzęsiona i spocona. Po raz kolejny śnił mi się ten sam sen. Problem w tym, że nie mogłam wybudzić się z niego szybciej niż po tym jak czułam, że spadam, a tajemniczy chłopak zapewniał mnie, że będzie dobrze. Może wyjdę na wariatkę, ale interesowało mnie kim jest ta osoba, która kazała mi wracać i gdzie zmierzałam. Miałam wiele pytań, ale kogo miałam się zapytać o odpowiedź? Przecież nie powiem Eve, że mam jakieś dziwne, ale realne sny. Pierwszy raz przyśniło mi się to po tym jak byłam na stołówce. Minęły cztery dni, a ja nie wychodzę z pokoju. Czuje się bezpiecznie tylko na tym łóżku, wszyscy się o mnie martwią, chyba nie potrzebnie. Poprosiłam pielęgniarki, by nie wpuszczały tu nikogo z mojej rodziny lub przyjaciół. Odizolowałam się, może nie słusznie, ale czułam, że stanie się coś złego.
- Już wstałaś?! Okej, to może idziemy dziś gdzieś, co ty na to? - do pokoju wpadła Eve w swoim "sportowym" stroju, składał się zawsze z szarych lub czarnych leginsów, obcisłych bluzek-bokserek, frotki na prawej ręce i butów z nike. Wyglądała zjawiskowo, ponieważ jej figura była dosłownie idealna. Była chudziutka, ale nie przypominała tak zwanej dechy. Miała biodra, cycki i talie osy. Podejrzewam, że dobrze o tym wiedziała, jednak chciała wyglądać jeszcze lepiej, dlatego w każdy wtorek i czwartek biegała.
- Jak widzisz tak. - uśmiechnęłam się do niej słabo - nie chce nigdzie dziś iść, wybacz.
- Okej, ale kochana, to już trochę długo jak tak tu leżysz. Trzeba się ogarnąć i coś ze sobą zrobić. - jak zawsze stanowcza i bezpośrednia.
- Obiecuje, ale potem, jak wrócisz dobrze? - spytałam z nadzieją, że zobaczy poza murami szpitala fajnego chłopaka, a jak wróci zamiast mnie męczyć, zacznie gadać o nim. Dziewczyna po paru próbach w końcu się poddała i wyszła. Zadowolona z siebie położyłam się na boku obserwując Eve z okna, widziałam jak wybiega na asfalt i zaraz znika. Nagle ktoś dotknął mojego ramienia, obróciłam się ze strachem i zamarłam. Za mną stał Luke.
- Co ty robisz?! Jak tutaj wszedłeś? - powiedziałam roztargniona, byłam pewna, że nikt tu nie może wejść. Nie dość, że to oddział zamknięty, to jeszcze żeby tu przyjść, musiał pokonać cały korytarz omijając przy tym dwie salki pielęgniarek, które widziały chyba dosłownie wszystko, ale jak widać Luke był ponad to.
- Bardzo długo czekałem na nasze kolejne spotkanie, a ty mnie tak witasz? Gdzie wielki uśmiech? - Powiedział uśmiechając się i dźgając mnie w lini żeber, a ponieważ miałam tam łaskotki, cicho zaśmiałam się.
- No tak, przepraszam. Tęsknię za tobą, ale teraz mam jakieś gorsze dni. - wyjaśniłam mu. Nie chciałam by pomyślał, że nie chce się z nim widzieć czy coś.
- Wiem, obserwowałem cię - okej, zaskoczenie, co to miało znaczyć, mówił poważnie? - musiałem czekać do cholernego wtorku, by Cię tu samą złapać - jego twarz stężała, nie uśmiechał się czyli na pewno mówił poważnie.
- Co ty mówisz? O co chodzi? - spytałam się. Nie rozumiem o czym on mówi.
- Jenn uwierz mi, że to byłoby nie do zrozumienia na ten moment. - zrobiło się dość dziwne, on mi zawsze wszystko mówił, nawet te najbardziej dziwne lub złe rzeczy. Chyba że, tylko wydawało mi się, że mówi mi wszystko.
- Och zamknij się! Być może nie jestem w najlepszej formie, ale nie zgłupiałam. - wkurzyłam się na niego. Jak miał prawo mówić coś takiego?
- Nie mogę! Nie chcę się z tobą kłócić, naprawdę. Obiecuję, że wszytko się kiedyś samo wyjaśni, przez pewien czas zmieniło się trochę i teraz ważne jest, by o tym zapomnieć. - nie widziałam co mam zrobić, Luke nie chciałby dla mnie źle. Chyba powinnam mu zaufać i nie wnikać.
- Okej niech ci będzie - powiedziałam niechętnie - No to co takiego straciłam? - teraz chodziło mi o bardziej normalne wydarzenia typu imprezy, nowe związki, kłótnie. Miałam szczęście, bo Luke choć był chłopakiem, dzięki mnie też się interesował tym co dzieje się dookoła niego lub w świecie gwiazd, więc miałam przyjaciela i przyjaciółkę w jednym. Chłopcy zazdrościli mu, że większość dziewczyn na niego leciała, a dziewczyny były lekko poirytowane, bo żadnej nie chciał.
Siedzieliśmy chyba dwie godziny na moim łóżku gadając o wszystkim i o niczym, zupełnie tak jak dawniej. Może to był zły pomysł odgradzać się od wszystkich, może właśnie tego potrzebowałam, takich normalnych rzeczy. Dziwiło mnie trochę gdzie tyle czasu jest Eve, ale szczerze nawet się cieszyłam, że jej tu nie ma. Pewnie zaczęłaby snuć jakieś teorie o tym jak bardzo on mnie kocha i jak cudowną byśmy byli parą.
- W końcu trafiłem - moje przemyślenia przerwał głęboki głos. Momentalnie poczułam jak bezpieczeństwo odchodzi. Odwróciłam wzrok w stronę drzwi, a w nich stał nie kto inny jak znieruchomiały Harry - Nie przeszkadzam wam przypadkiem? Czy ty w ogóle możesz tu być? - zawiesił wzrok na moim przyjacielu i uniósł brwi do góry z chytrym uśmiechem. Dobrze wiedział, że nie ponieważ to oddział zamknięty i wchodzić tu może jedynie rodzina, a od razu było widać, że on nie jest nikim z mojej rodziny. Poczułam jak mięśnie Luke'a natychmiastowo się napinają, a jego oczy z nienawiścią wpatrują się w przyszłego lekarza.
- Tak, wyobraź sobie, że mogę tu być ponieważ jestem jej bardzo bliski. A ty? Mógłbym Cię spytać o to samo - skomentował, a na jego twarzy pojawił się bezczelny uśmiech. Przejechał ręką po włosach zaczesując grzywkę do góry co oznaczało tylko jedno - był z siebie zadowolony i wyjątkowo pewny siebie.
- Harry. Harry Styles, miło mi cię poznać - mówiąc to podszedł do niego i wystawił rękę w jego stronę.
- Luke Hemmings, mi tak jakby też - szturchnęłam go w bok - mi też bardzo miło ciebie poznać - uśmiechnął się bardzo sztucznie, ale chyba tylko ja to zauważyłam, bo Harry przeglądał moją kartę pacjenta.
- Widzę, że wszytko jest w porządku, powinnaś niedługo wyjść ze szpitala, prawda? - Mówił nie spuszczając oczu z kartki. Jestem jednak pewna, że widział jak się patrzę na niego, bo miał lekki uśmiech na twarzy. Kiwnęłam tylko głową. - To cudownie, jednak szkoda, że nie będziesz tu dłużej... moglibyśmy się lepiej poznać. Oczywiście gdybyś tylko chciała. - Już miałam mu odpowiedzieć, ale wtrącił się Luke.
- Nie! Ona by nie chciała się z tobą "lepiej poznać". Więc rusz swoją chudą dupę z tego pomieszczenia, bo zaraz sam się tym zajmę! - Pierwszy raz widziałam go w takim stanie. Zaczął krzyczeć i wymachiwać rękami w różne strony co, nie oszukując się, było dosyć śmieszne więc zaczęłam cicho chichotać, wtedy ich oczy zwróciły się w moją stronę. Wybuchłam niekontrolowanym śmiechem - no i co robisz idioto? Widzisz co robisz? Idź stąd!
- Jenny? Kochanie, co się dzieje? - w drzwiach stanęła Eve, tylko jej tu brakowało. Jej oczy zaszły ogromnym zdziwieniem, gdy zobaczyła chłopaków w pokoju - no widzę, że nie ma mnie chwilę, a tutaj.. no dzieje się to. - Cholera. Wstałam i usiadłam na krześle.
- Sądzę, że powinniście już iść. - wskazałam palcem na drzwi. Ta sytuacja była dla mnie co najmniej dziwna.
- Okej, ale jeszcze się zobaczymy. Przyjdź na stołówkę wieczorem. Proszę. - mrugnął do mnie, odwrócił się i wyszedł pewnym siebie krokiem.
- Nigdzie nie przyjdą idioto! I nie zobaczycie się! Zrozum to i zostaw ją w spokoju! - krzyczał za nim mój przyjaciel. - To ja też już pójdę i proszę nie przejmuj się tym dupkiem. - wstał z łóżka i wepchnął mi coś w kieszeń. Po czym po prostu wyszedł.
POV Luke
- Stój! Zatrzymaj się.. Harry! - dobrze, że wiedziałem jakie ma imię, bo mimo faktu, że był jedyną osobą na korytarzu nie zapowiadało się na to, by się zatrzymał.
- O co chodzi? - spytał stojąc już przodem do mnie.
- Och, nie żartuj sobie, że nie wiesz o co chodzi. Zdążyłem Cię już sprawdzić, zacząłeś tu "pracować" dwa miesiące temu. I co? Powiesz mi, że to przypadek, a ty przez także cholerny przypadek spotkałeś ją? - zatrzymałem się na chwilę, ale zanim zdążył wydać jakiś dźwięk ze swoich już otwartych ust, znów zacząłem mówić. - A teraz nagle z całego szpitala akurat wszedłeś do pokoju dziewczyn, tak?! - byłem wściekły, wiedziałem, że jest z nim coś nie tak. Spodziewałem się najgorszego. Teraz każdy kto kręcił się w towarzystwie Jenny był podejrzany.
- Spokojnie, nie podnoś na mnie głosu. Nic nie zrobiłem, a na pewno nic o co mnie posądzasz. Zacząłem tu mieć praktyki stosunkowo nie dawno, ponieważ to była w pewnym sensie nagroda od uczelni za dobre wyniki... Z resztą nie powinno Cię to w ogóle interesować. A co do Jenny to dziewczyna jest ładna, wydaje się fajna, przez przypadek je spotkałem na stołówce. Tyle. Jesteście razem? - wyjaśniał, a mi z każdym słowem było coraz bardziej głupio, zaczynałem mu wierzyć. Może zbyt szybko go oceniłem.
- Kurde.. przepraszam, ale coś musiało mi się pomylić - skłamałem, ostatnie parę dni spędziłem grzebiąc w jego życiu. Mimo, że nic nie znalazłem nie znaczy, że nic się tu nie kryje i mam przestać. Nie spuszczę go z oczu dopóki nie będę miał stuprocentowej pewności, że jest to kolejny normalny facet. - Nie, nie jesteśmy razem. To moja przyjaciółka. - uśmiechnąłem się słabo.
- Dobrze, nic się nie stało, ale na przyszłość uważaj co mówisz i do kogo. Niektórzy mogą nie być tak wyrozumieli jak ja. Muszę już iść. - podałem mu dłoń i chłopak po chwili zniknął mi już z oczu. Usiadłem na podłodze i tępo wpatrywałem się w obraz za szybą. Nie rozumiałem o co chodziło. Po paru rozmowach z chłopakami stwierdziliśmy, że ktoś z otoczenia mojej przyjaciółki musi być od Grega. Byłem pewny, że to właśnie Harry. Za każdym razem jak wychodził ze szpitala jechałem za nim na blokowisko nie daleko jego "miejsca pracy" i obserwowałem jak siedzi sam, oglądając telewizje w jednym z wynajętych mieszkań. To było nudne i nawet smutne, ale tylko czekałem jak ludzie Grega się tam pojawią. To znaczyło, że muszę szukać głębiej. Byłem zdruzgotany, bałem się o nią. Cały czas była pod naszą ochroną, nikt nie mógł wejść na jej oddział nie zauważony, ale wiedziałem, że muszę jak najszybciej odkryć jego plany i to kim jest posłaniec. Po okołu dziesięciu minutach napisałem do Michael'a, by po mnie przyjechał, miałem dość, chciałem jedynie wrócić do domu, wziąć chłodny prysznic oglądać bezsensowne filmy. Taki właśnie miałem plan, choć na chwile się od tego odciąć.
- Ej, co się z tobą dzieje? - spytał przyjaciel. Byliśmy już w drodze do mojego domu. On zawsze zauważał jak coś było nie tak. Umiał sprawić, że wszytko nabierało szybko barw. Był jak brat i przyjaciel w jednym. Taki mój osobisty azyl.
- Nic.. po prostu myślałem, że to on, w sumie to, że nic jeszcze nie zauważyłem, nie skreśla go z bycia niebezpieczeństwem. Teraz w jej pobliżu może być prawdziwe zagrożenie, a ja nie wiem kim ono jest. To dobijająca myśl.
- Spokojnie stary, przecież mamy tam kamerki, a teraz obserwuje ją Calum. Dobrze wiemy, że on nic nie przeoczy. - pocieszył mnie, można powiedzieć że stałem się bardziej spokojny. Michael gwałtownie zahamował i zawrócił.
- Gdzie ty jedziesz? Jestem zmęczony.
- Nie pozwolę Ci siedzieć samemu w domu i cały czas się martwić. Lepiej inaczej wykorzystać ten czas. Ja stawiam. - Nie wiedziałem o co mu chodzi, ale dałem się namówić. - KFC czy McDonald's?
- Głupie pytanie, przecież dobrze wiesz - zaśmiałem się.
- A no tak, KFC, już się robi - uśmiechnął się bezczelnie. Dobrze wie, że za KFC nie przepadam.
-Ty to jesteś jednak głupi. Może.. Starbucks? - nie chciało mi się jeść, było koło piątej.
- No dobrze księżniczko, możemy jechać i tam. - często mnie tak nazywał jak "wybrzydzałem".
Reszta drogi minęła szybko. Siedzieliśmy w kawiarni zachowując się jak totalni idioci, w duchu dziękowałem za to, że nie zostawił mnie w domu. Po dwóch godzinach kupiliśmy jeszcze dwa kubki ulubionej kawy Jenny, jeden dla niej, a drugi dla Eve mając nadzieję, że ją lubi i pojechaliśmy do szpitala. Przemknęliśmy cicho przez cały korytarz i szybko weszliśmy do pokoju dziewczyn, by żadna z pielęgniarek nas nie zauważyła, bo było już dawno po godzinach odwiedzin. Zamknęliśmy drzwi na klucz, a nasz śmiech roznosił się po całym pokoju, gdy już zdążyliśmy się ogarnąć przed sobą zobaczyliśmy dwie wystraszone i speszone dziewczyny w stanikach i krótkim spodenkach. Zaraz się przestaliśmy śmiać i wyglądaliśmy pewnie na równie speszonych co one.
- Już odwracać się, idioci! - krzyknęła Jenny
- Kto powiedział, że chcemy...-przerwałem Michael'owi i obróciłem go ciągnąc za jego koszulkę. Słyszeliśmy jak dziewczyny zaczęły się śmiać. Już wiele razy widzieliśmy Jenn w różnych sytuacjach, czy też na plaży, więc to nie było nic nowego, ale była też Eve więc wolałem nie ryzykować.
- Już możecie - powiedziała.
- Przepraszamy za najście.. - zaczął Mike
- Ale mamy dla was kawę - dokończyłem za niego z uśmiechem na ustach i postawiłem dwa kubki na stoliku.
- Dziękuję, ale nie trzeba było - Eve była speszona, ale się uśmiechnęła.
Siedzieliśmy i gadaliśmy tak o wszystkim do później nocy, gdy nagle do drzwi zapukała jedna z pielęgniarek i zaczęła otwierać drzwi. Szybko wskoczyłem do szafy, a mój przyjaciel wszedł pod łóżko.
- Wszytko dobrze? Nie można się zamykać, wiecie o tym prawda? - jeszcze chwile słuchałem ich rozmowy, siedząc w szafie, szczerze mówiąc było tu wygodnie i ładnie pachniało, byłem masakrycznie zmęczony.
Błagam, niech ona już idzie.
Minęło jakieś dwadzieścia minut, a ona ciągle zadawała masę pytań, była bardzo ciekawska. Nie wytrzymałem, zasnąłem.
____________________________________
No to po chyba po około 5 miesiącach w końcu został dodany rozdział. Bardzo przepraszam za to wszystko i za fakt, że nie jest on może bardzo dobry i długi. Okej życzę wam szczęśliwego nowego roku i spełnienia marzeń. ~ Julia x
Wracamy po długiej przerwie z nowymi rozdziałami. Przepraszam za wszelkie błędy, mam nadzieję, że rozdział Wam się spodobał. Mamy już rok 2015, życzę więc Wam wszystkiego dobrego, dużo szczęścia i zdrowia, aby był dla Was jeszcze lepszy niż poprzedni i oczywiście, aby spełniły Wam się marzenia. ~ Ola :)
poniedziałek, 5 stycznia 2015
piątek, 2 stycznia 2015
Liebster Award
Jejku dziękujemy autorce http://ghost-mrshazza.blogspot.com/ za nominacje do tego. Zupełnie się tego nie spodziewałyśmy. Jednak miło nam że ktoś uważa to co robimy za w jakimś stopniu dobre.
2.Należysz do jakiś fandomów?
Directioner, Little Mixer / Directioner, 5sos family, Vampette, Kwiatonator
3.Ulubiony serial?
Nie mam / nie mam
4.Ulubiona książka?
"Black Ice" i seria "Szeptem" to są naprawdę cudowne książki polecam :) / 'Piękni i Martwi' 'Życie na wieczność', saga 'Szeptem', 'Pamiętnik narkomanki'
5.Ulubiona piosenka?
Hm mam wiele ulubionych piosenek, nie umiem niestety wybrać / nie potrafię wybrać
6.Ile masz lat?
15 :c / 14
7.Co lubisz robić w wolnym czasie?
Czytać, spać, słuchać muzyki, tumblr, twitter *-* / czytać, pisać, rysować
8.Masz celebrity crusha? Kogo?
Pewnie, Niall Horan ^-^ / Harry Styles i Connor Ball
9.Masz jakiś ulubiony cytat? Jaki?
Mam wiele cytatów jakie lubię ale mój ulubione to chyba "don't forget to fall in love with yourself first" i "be brave fight for what you believe in and make your dreams your reality" / nie mam :c
10.Co zainspirowało Cię do napisania opowiadania?
Piosenka 5SOS "Amnesia" / same
11.Mandarynki czy pomarańcze?
Pomarańcze :) / mandarynki
Nominowane blogi:
1. savemeff.blogspot.com
2. secret-fanfiction.blogspot.com
3. http://whenthenightiscoming.blogspot.com/
4. ukojenie-fanfiction.blogspot.com
5. http://one-move-ff.blogspot.com/
6. psychopathic-fanfiction.blogspot.com
Pytania:
1. Jak masz na imię?
2. Do jakich fandomów należysz?
3. Ulubiony film?
4. Ulubiona książka?
5. Kino czy teatr?
6. Czym się interesujesz?
7. Co zainspirowało Cię do pisania fanfiction?
8. Masz jakieś zwierzątko?
9. Twitter czy Tumblr?
10. Ulubiona piosenka?
11. Kawa czy herbata?
Zasady:
,,Nominacja do
Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za ,,dobrze
wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów,
więc daje możliwość ich rozpowszechnienia.
Po odebraniu
nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię
nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz
zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”
1.Jak masz
na imię?
Julia / Ola
Julia / Ola
2.Należysz do jakiś fandomów?
Directioner, Little Mixer / Directioner, 5sos family, Vampette, Kwiatonator
3.Ulubiony serial?
Nie mam / nie mam
4.Ulubiona książka?
"Black Ice" i seria "Szeptem" to są naprawdę cudowne książki polecam :) / 'Piękni i Martwi' 'Życie na wieczność', saga 'Szeptem', 'Pamiętnik narkomanki'
5.Ulubiona piosenka?
Hm mam wiele ulubionych piosenek, nie umiem niestety wybrać / nie potrafię wybrać
6.Ile masz lat?
15 :c / 14
7.Co lubisz robić w wolnym czasie?
Czytać, spać, słuchać muzyki, tumblr, twitter *-* / czytać, pisać, rysować
8.Masz celebrity crusha? Kogo?
Pewnie, Niall Horan ^-^ / Harry Styles i Connor Ball
9.Masz jakiś ulubiony cytat? Jaki?
Mam wiele cytatów jakie lubię ale mój ulubione to chyba "don't forget to fall in love with yourself first" i "be brave fight for what you believe in and make your dreams your reality" / nie mam :c
10.Co zainspirowało Cię do napisania opowiadania?
Piosenka 5SOS "Amnesia" / same
11.Mandarynki czy pomarańcze?
Nominowane blogi:
1. savemeff.blogspot.com
2. secret-fanfiction.blogspot.com
3. http://whenthenightiscoming.blogspot.com/
4. ukojenie-fanfiction.blogspot.com
5. http://one-move-ff.blogspot.com/
6. psychopathic-fanfiction.blogspot.com
Pytania:
1. Jak masz na imię?
2. Do jakich fandomów należysz?
3. Ulubiony film?
4. Ulubiona książka?
5. Kino czy teatr?
6. Czym się interesujesz?
7. Co zainspirowało Cię do pisania fanfiction?
8. Masz jakieś zwierzątko?
9. Twitter czy Tumblr?
10. Ulubiona piosenka?
11. Kawa czy herbata?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)