niedziela, 3 sierpnia 2014

Rozdział pierwszy

Obudziło mnie krzątanie się pielęgniarek po sali. Kręciły się po drugiej stronie pokoju, gdzie w kącie stało puste łóżko.
- Dzień dobry, coś się dzieje? - powiedziałam zaskoczona.
- Dzień dobry, mamy dla ciebie niespodziankę. Będziesz miała współlokatorkę, zaraz powinna przyjść.- powiedziała kobieta. Chwile potem do sali weszła niska dziewczyna
- Cześć, jestem Eve, a ty?
- Z tego co pamiętam nazywam się Jenny.- w jej zielonych oczach ujrzałam zakłopotanie, wyraźnie nie wiedziała co powiedzieć.
-Tak dobrze zapamiętałaś Jenny, Jenny Morgan. Co jeszcze wiesz? - wtrąciła jedna z pielęgniarek. Na jej twarzy pokrytej wieloma zmarszczkami widniał serdeczny uśmiech. Kobieta była w średnim wieku, ciemne loki opadały na jej ramiona a zielone oczy błyszczały, gdy się na nią patrzyło można było stwierdzić że kochała to co robi.
- Hm... mieszkam  w Sydney, mam osiemnaście lat, moim rodzice to Alice i John.- tego byłam stuprocentowo pewna, w jednej chwili prze moimi oczyma zaczęły migać różne wydarzenia z mojego życia.

Były moje dziesiąte urodziny, zaprosiłam całą klasę, a moja mama kupiła mi tort z myszką Minnie, byłam taka szczęśliwa. Miałam na sobie różową sukienkę, był to wtedy mój ulubiony kolor, zwykle rozczochrane włosy tym razem były upięte w kucyka. Spojrzałam na zegar, ponieważ zaczął bić, oznaczało to, że jest godzina dwunasta.
 - Mamo, mamo! Goście zaraz przyjdą. To będą najlepsze urodziny w moim życiu! -wykrzyczałam uradowana.
- Oh córeczko, to z pewnością będą wspaniałe urodziny, ale na pewno nie w całym życiu, przecież całe jeszcze przed tobą. - posłała mi ciepły uśmiech kiedy nagle rozbrzmiał dzwonek do drzwi.

Pielęgniarka spojrzała w moją kartotekę - Hmnn wszystko się zgadza.- na jej twarzy zagościł uśmiech -  zaraz powinien zjawić się lekarz. - dodała po chwili, kładąc tacę na szafce obok mojego łóżka i wyszła. Kątem oka widziałam jak Eve mi się przygląda, więc odwróciłam się w stronę dużego okna, które zajmowało pół ściany. Nie to, że nie chciałam z nią rozmawiać, ale czułam się niezręcznie w tej sytuacji. Obserwowałam obraz za szybą, mogłam wywnioskować, że była wiosna, a obok szpitala znajduje się duży, dziwnie znajomy mi park. Przyglądałam się mu przez dobre parę minut, gdy nagle usłyszałam otwierające się drzwi.
- Witajcie dziewczyny. Jenny jak się czujesz? - mężczyzna koło pięćdziesiątki, okularami na nosie i siwymi włosami zwrócił się do mnie, gdyż Eve rozmawiała z przejęciem przez telefon.
- Dobrze, tylko trochę boli mnie głowa.
- To nic dziwnego, nie martw się. Długo byłaś w śpiączce, nie długo to powinno przejść.
- Wiem że to może dziwnie zabrzmieć, ale nie za bardzo pamiętam jak do tego doszło.
- Twoja mama znalazła cię na podłodze w łazience, połknęłaś bardzo dużo tabletek. Niestety zakrztusiłaś się i nastąpiły komplikacje zapadłaś w śpiączkę byłaś w niej osiem miesięcy. Twój stan był stabilny jednak i tak się nie budziłaś. Teraz przyjmujesz leki, które powinny sprawić że poczujesz się lepiej i wszystko wróci do normy. Musisz tylko dużo odpoczywać... - starałam się zapamiętać jak najwięcej. Wszystko tworzyło się w jedną całość. - A i jeszcze jedno twoi bliscy czekają na korytarzu, możesz do nich iść.
- Przypomnę sobie wszystko?
- Tak, tak z czasem wszystko powinnaś sobie przypomnieć. – po tych słowach kamień spadł mi z serca. – Jeśli będziesz miała jakieś pytania to śmiało.- mężczyzna uśmiechnął się miło i odszedł do zielonookiej. Z jednej strony bardzo cieszę się, że dowiedziałam się kilku naprawdę istotnych informacji, a z drugiej mam teraz jeszcze więcej pytań. Musiałam iść do moich rodziców.
Gdy tylko podniosłam się do pozycji siedzącej złapałam się za głowę ponieważ odczuwałam duże zawroty. Lekarz to chyba zauważył, bo podszedł do mnie. – Zawroty? – kiwnęłam głową – to normalne, długo leżałaś, zawołam pielęgniarkę, ona ci pomoże.
Po paru minutach siostra przyszła i pomogła mi wstać. Było ciężko, moje nogi odmawiały posłuszeństwa zupełnie jakby były z waty, a przed oczami pojawiały się czarne plamki, które po chwili zanikały i znów pojawiały nowe. Po paru krokach, gdy już znaleźliśmy się na korytarz usiadłam na krześle i poczułam ulgę. Rozejrzałam się dookoła lecz nikogo nie było. Mocno oświetlone korytarze ciągnęły się bez końca, a podłoga była pokryta lśniącymi, białymi kafelkami. Rzeczą która była charakterystyczna w tym miejscu były ogromne okna zastępujące ściany. Szpital z pewnością należał do tych nowoczesnych i zadbanych. Na ścianach między drzwiami do sal były obrazki przedstawiające krajobrazy. Niektóre były mi bardzo znane.
-  O witaj córeczko! Jak się czujesz? Przed chwilą rozmawialiśmy z lekarzem,  podobno bardzo bolała cię głowa, już lepiej?
- Cześć mamo, nadal boli, ale już znacznie mniej, a po za tym wszystko w porządku.
- Oh, jestem taka szczęśliwa, że w końcu się obudziłaś!
- Ja też... - wyszeptałam, a moja mama mnie przytuliła.
- Słyszałam, że masz współlokatorkę, Eve, prawda?
- Tak to prawda.
- Jaka jest? Rozmawiałyście już?
- Niska zielonooka brunetka, z tego co wywnioskowałam po jej godzinnych rozmowach przez telefon jest bardzo otwartą i pozytywną osobą. - zaśmiałam się, po czym wymieniłyśmy z moim tatą spojrzenia, jego oczy były puste, nie okazywały żadnych uczuć, ani szczęścia, ani smutku, zresztą tak samo jak on. Chyba przychodzi tu tylko dla matki, z tego co pamiętam, większość czasu przepracowywał, a jak wracał to siadał przed telewizor, albo wychodził na piwo z kolegami. Nic go nie obchodziło, oprócz meczy, pracy, telewizji i oglądaniem się za kobietami oczywiście. Podczas przyglądania się, zauważyłam na jego czole bliznę i wtedy mnie olśniło.
Miałam piętnaście lat. Ubrana w czarne obcisłe rurki, zwykłą białą bokserkę i różowy sweter. Włosy, wtedy krótkie, były rozpuszczone. Czekałam na ojca, aż przyjdzie z tej pieprzonej pracy gdzie mają bardzo pociągające młode stażystki, czyli typ mojego taty. Nigdy nie miałam z nim dobrych kontaktów , ale odkąd mama znalazła go w łóżku z inną "kobietą", choć nie wiem czy można tak nazwać siedemnastolatkę, znienawidziłam go. Usłyszałam otwierające się drzwi więc odwróciłam głowę w ich stronę i ujrzałam nieźle wystawionego, co można poznać po sposobie chodzenia, mojego ojca. Wstałam z zamiarem podejścia do lodówki, a gdy już do niej doszłam zostałam dociśnięta do blatu przez ciężar mojego ojca.
- Jesteś taka bezbronna córeczko ...- wybełkotał.
-Zostaw mnie! - zaczęłam się szarpać, ale on nawet pijany był silniejszy ode mnie.
-Nie mam takiego zamiaru, chcę się tylko zabawić...
- Puść mnie !! - okładałam pięściami jego tors, ale w końcu się poddałam. Po chwili wpadłam na pomysł, naprawdę nie chciałam tego robić, ale byłam zmuszona. Sięgnęłam po szklaną butelkę i z całej siły uderzyłam w jego skroń, po chwili z rany zaczęła ciec krew. Złapał się za głowę, a jego błękitno-zielone oczy przybrały ciemniejszą barwę. Widziałam w nich tylko gniew i chęć zadania mi takiego samego bólu.
- Ty szmato! Pożałujesz! - po tych słowach dostałam w twarz z otwartej ręki, uderzone miejsce od razu zaczęło strasznie piec i na sto procent było czerwone. Kopnęłam go w krocze, na co złapał się za to miejsce. Natychmiast zerwałam się do ucieczki. Kiedy ubiegłam parę metrów usłyszałam "znajdę cie mala suko!" Tak strasznie się bałam. Po paru minutach wycieńczona usiadłam na ławce w parku. Zostałam tam dobre parę godzin i płakałam. Zmęczona tym wszystkim położyłam się na ławce i zasnęłam. Obudziłam się w łóżku, jednak nie moim. Rozglądałam się po pokoju i dostrzegłam stojącego w oknie chłopaka.
- Przywieźliśmy ci trochę ciuchów i innych najpotrzebniejszych rzeczy. Potrzebujesz jeszcze czegoś? - moje rozmyślania przerwała mama. Byłam jej bardzo wdzięczna z tego powodu. Spojrzałam na "Ojca" po tym co mi zrobił i tak miałam wystarczająco dużo szacunku by tak o nim mówić. Brzydziłam się nim. Facet z pozoru pogodny, przystojny a w rzeczywistości taki potwór który chciał zrobić krzywdę swojej jedynej córce.
- Nie, nic mi nie potrzeba mamo. - uśmiechnęłam się słabo akcentując ostatnie słowo.
- To my już będziemy iść, praca czeka. Wpadniemy wieczorem lub jutro. - Pożegnałam się z nimi oschłym "cześć". Ich zachowanie można było określić na dość zimne. To małżeństwo na pierwszy rzut oka nie było idealne, mógł to zauważyć każdy.
- Zapraszam panią na badania. - jedna z pielęgniarek kazała mi wsiąść na wózek. Po ok. 10 minutach byłam już pod salą gdzie miały się one odbyć. Szpital był naprawę duży, wiele wind, sal a jeszcze więcej korytarzy które wiły się w każdą stronę. Jak ci ludzie się tu nie gubili, ja po paru metrach już straciłam orientację.  Po skończonych badaniach wróciłam do pokoju.
-O cześć Jenny! - uśmiechnęła się do mnie brunetka.
- Hej Eve, jak się czujesz? - wymusiłam uśmiech, cały czas krążyło mi po głowie to wspomnienie.
- A dobrze, ale z tego co widzę to Ty nie za bardzo.
- To nic takiego.
- Dawaj, mi możesz powiedzieć, obiecuje, że zostanie to między nami.
Nie wiem czy powinnam ufać osobie, której znam jedynie imię, ale zrobiłam to, najwyżej będę żałować. Opowiadałam jej wszystko co wiem, a ona wysłuchiwała ze skupieniem z bardzo smutną miną. Na koniec mojej przemowy przytuliła mnie z całych sił, a ja schowałam głowę w jej ramieniu i zaczęłam płakać, bo wcześniej nie wypadało.
- Nie boisz się przebywać w towarzystwie twojego ojca? - zaczęła zielonooka, po tym gdy uwolniła mnie z uścisku
- N-n-nie wiem, na pewno czuję się źle kiedy jesteśmy razem w jednym pokoju, ale chyba nie powinien mi nic zrobić na oczach mamy...
-Oh, nie martw się, jeśli chcesz to mogę być wtedy z tobą - uśmiechnęła, na co i ja odpowiedziałam z uśmiechem.
- Nie, nie trzeba. Nie chcę Cię w to wplątywać.
- Nie mam nic ciekawszego do roboty. No dawaj, poznamy się trochę lepiej.
- Oh, no dobrze. - uśmiechnęłam się, myślę, że z Eve nie będzie mi się nudziło. Brunetka zaczęła mi o sobie opowiadać, dowiedziałam się, że ma dziewiętnaście lat, jej rodzice są rozwiedzeni, mieszka z matką w Sydney i ma młodszego brata, który mieszka z jej tatą. Opowieść brunetki przerwały otwierające się drzwi. Do sali wszedł blondyn z mojego wspomnienia. Jak on miał na imię... Lewis? Louis?
-Luke... - wyszeptałam po dłuższym namyśle.
______________________________________
O to pierwszy rozdział :) Mamy świadomość, że nie wyszedł najlepiej, ale z czasem będzie coraz ciekawiej. Bardzo dziękujemy za wszystkie komentarze pod prologiem. Naprawdę przepraszamy za wszelkie błędy.

 Przepraszam, przepraszam bardzo! Pierwszy rozdział a ja już przepraszam, nieźle się zapowiada (wyczuwacie ten sarkazm?). Było to pisane pod presją czasu i pomiędzy nami doszło też do poważniejszego spięcia :/ Ogólnie nawet mi nie szczególnie podoba się ten rozdział jednak będzie coraz lepiej - to mogę obiecać i chyba Olcia też (tak ma na imię 2 autorka). Dziękujemy za każdy jeden komentarz który dodaje wiary w siebie i w to co robisz. Ogólnie to mój pierwszy ff więc jest moim maleńkim oczkiem w głowie :)
Mamy nadzieje że was nie zniechęciłyśmy do dalszego czytania xx


14 komentarzy:

  1. pierwsza! czuje nie dosyt wiecej wiecej wiecej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałe, weny życzę. *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Wciągnęłam się, czekam na więcej xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podoba, czekam na dalszy rozwój akcji. Mogłybyście mnie informować? :) @Opetanaa

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, bardzo podoba mi się Wasz pomysł na fabułę, mimo że blog dopiero się rozkręca. Porównując mnie, kiedy zaczynałam pisać, a Was, widzę ogromną różnicę. Mój pierwszy rozdział był fatalny, a to jest naprawdę dobre! ;p
    Pojawia się dużo błędów, ale każdy uczy się interpunkcji wraz z dalszym pisaniem. Jednak możecie poczytać o pisaniu dialogów, bo na przykład ja tego nie zrobiłam, a potem trzeba było poprawiać tyyyle rozdziałów, żeby czytelnikom lepiej "płynęło się" z tekstem. ;)
    Zapraszam do siebie - rock-me-girl.blogspot.com
    Pozdrawiam,
    CarolleOfficial

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę dziekujemy i cieszymy się, że komuś to się podoba :D Postaramy się poprawić z interpunkcją i innymi błedami :)

      Usuń
  6. świetnie się zaczyna, czekam juz z niecierpliwością n nowy rozdział.
    <333 kocham to, jak piszesz
    @goodgirlrbadgirl

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny <3 czekam na 2 rozdział :) makkapakka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O jaaaaaaaaaaaa, podoba mi się wątek z ojcem (oczywiscie wiadomo o co chodzi), swietny pomysł na wprowadzenie napięcia xD czytam dalej :Dx

    OdpowiedzUsuń
  9. awwww, szkoda, że dopiero teraz znalazłam te ff, dobrze, że się jeszcze nie rozkręciłyście i łatwo będzie mi nadgonić haha :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział :)
    Biedna Jenny, szkoda mi jej
    @Mrs_Hazza94

    OdpowiedzUsuń
  11. O Boże...
    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że takie sytuacje mają czasami miejsce w prawdziwym życiu.
    Biedna Jenny.
    + Uu Luke się pojawił!! ;)

    @LukeAtMeBrewks

    OdpowiedzUsuń